Kwiaty jak motyle

Dziś o malowaniu akwareli na dużym formacie.

kwiaty jak motyle

Praca powstała na arkuszu 50x70cm. Niesamowicie trudna sprawa, akwarela na dużym formacie! Użyłam papieru Fabriano Artistico z bawełny. O ile akwareliści z całego świata wychwalać będą pod niebo papiery bawełniane (są drogie i podobno najlepsze), o tyle ja cudów nie widzę.  Papier się niesamowicie faluje, przy gramaturze 300g/m nie powinno to  mieć miejsca, myślałam że może mieć na to wpływ rozmiar, ale nie – zaczęłam pracę na mniejszym formacie, i problem nadal występuje; nie pomaga namaczanie arkusza przed malowaniem. Tworzą się koszmarne grzyby – miałam nie lada problem, żeby je zamaskować. Myślę, że temat grzybów akwarelowych rozwiniemy, bo to problem, z którym zmaga się wielu początkujących akwarelistów, ale ta praca nie jest jeszcze dobrym przykładem.

Wracając do malowania akwarelą na dużym formacie – problem stanowi panowanie nad całym arkuszem, nad równomiernym rozkładanie się plam farby i utrzymywaniu wilgotności, przy malowaniu mokre w mokre. Często skupiałam się nad jednym fragmentem obrazu, podczas gdy reszta wysychała. Nieoceniony w tym momencie okazał się spryskiwacz, bo nawilża duże obszary, dzięki niemu nie tworzą się nieładne plamy, i nie rozmazuje się już położony pigment, jak przy zwilżaniu papieru pędzlem. Ale nie uniknęłam błędów – niektóre kwiaty, niektóre płatki były wymywane męczone po kilka razy, i to niestety widać. Wniosek – nie poprawiać za dużo 🙂 tutaj zaleta papieru – bardzo dobrze znosi wielokrotne wymywanie i szorowanie, ale do białości wyczyścić się nie da. Istotne jest zaplanowanie wszystkiego od początku, rozkład świateł i cieni. Warto też zwrócić uwagę na zastosowanie soli, która odpycha farbę i tworzy ciekawe wzory.

Kwiaty storczyka, inspiracja prozaiczna – zbiór darmowych tapet na pulpit gdzieś w sieci. Zmieniłam kadr i niektóre elementy, poza tym, jeśli zdjęcie był udostępnione do ogólnego użytku, jak wyglądają prawa autorskie do zdjęcia? To zawsze delikatny temat, malowanie z cudzych zdjęć. Podkrada się kadr, światło, kompozycje. Miło, jeśli mam możliwość skontaktować się z autorem fotografii, która mnie zainspirowała, mogę zapytać, czy nie ma nic przeciwko, staram się linkować autorów zdjęć pod pracą. A co w tym przypadku, kiedy autora nie ma, nie jest mi znany?

Reklamy

Malowanie snów

Trudna sprawa.

Sny są ulotne, nierzeczywiste, bez szczegółów. A jednak, nierzadko zapadają w pamięć, nie tyle obrazem, co uczuciami jakie w nich dominują. Sztuką jest przedstawienie własnego uczucia w obrazie – jeszcze większą sztuką jest sprawić, by wzbudzić uczucie w odbiorcy. A przecież po to właśnie malujemy, prawda? By uwalniać emocje – na początku w sobie, potem, w miarę swego artystycznego rozwoju, w innych. Paradoksalnie, malowanie snów może nam w tym pomóc – bo w śnie chodzi przede wszystkim o uczucie. Nie koncentrujemy się na obrazie, na obiekcie który przedstawiamy, a na emocji, zaś obraz pozostaje tylko środkiem przekazu, ujętym w kolor,  światło, kontrast.

Dodatkowo, takie malowanie snów, i ogólnie malowanie emocji, może mieć wspaniałe działanie terapeutyczne. Bo w snach ujawniają się wszelkie niepokoje i lęki,  wyparte myśli, wątpliwości, układają się i przeżywają wrażenia z dnia. Z uwagi na to, że większa część wrażeń, doznań a niekiedy także myśli i emocji pozostaje poza sferą świadomości, skoncentrowanie się czasem na swoich snach może być bardzo użyteczne w odkrywaniu siebie i kształtowaniu osobowości.

Mój własny, namalowany sen. Jaki był? Sami się domyślcie 🙂

The Happiest Dream

Martwa natura – ku przetrodze i na pocieszenie ;)

Dlaczego martwa natura? Nigdy nie lubiłam tego określenia, wolę angielskie „still life”.

Z racji olbrzymiej ilości jabłek, zalegających w domu, postanowiłam namalować kilka, i tak oto powstała moja pierwsza martwa – pierwszy raz malowałam akwarelę z modelu ‚na żywo’.  Przy okazji przetestowałam nowe farbki – kupiłam kilka kostek ‚White Nights’, nowy pędzel i papier Winsor & Newton Artist’s. Efekt – jak widać.

Bez tytułu

Co rzuca się w oczy przede wszystkim? Zły dobór kolorów. Tło jest zbyt czerwone, przez co jabłka nie wychodzą na pierwszy plan, miska zaś sprawia wrażenie oderwanej od rzeczywistości.Myślę, że tło mogłoby być bardziej stonowane, mniej nasycone. Miska mogłaby być bardziej szklana – zbyt niedbale ją namalowałam. Jabłka same w sobie wydają mi się całkiem udane, z przyjemnym światłocieniem. Cały obrazek jednak sprawia wrażenie niedbałego i niespójnego.

Kilka słów należy się tutaj farbom – kostkami jestem zachwycona, co dziwne, bo zawsze wolałam tubki. Do tej pory jednak jedyne kostki z jakimi miałam do czynienia, to był Karmański, polskie farby, stosunkowo dobre i tanie, niestety mają bardzo słabe nasycenie kolorów, i ciężko się nimi maluje. Ponieważ były to moje pierwsze farby, zakupione jeszcze na studiach, dość skutecznie zraziły mnie do akwareli w kostkach. Ostatnio jednak pociągnęła mnie ich wygoda, brak konieczności wyciskania farb z tubek i o wiele mniej zabawy z rozkładaniem całego majdanu, dlatego zainwestowałam w kilka kostek White Nights, dokładnie  cztery – Lemon Yellow, Madder Red, Bright Blue i Red Ochre. Tak naprawdę, obrazek wykonałam tylko tymi czterema kolorami, i być może był to błąd. Same farby jednak są genialne, miękkie, bardzo łatwo się nabierają na pędzel, dają mocne kolory. Na pewno kupię więcej.

Mniej pochwał mam na pewno dla papieru. Tak naprawdę, to wcale nie mam dla niego pochwał. Miał być blok klejony z czterech stron, w rzeczywistości kartki są tak słabo klejone, że fruwają niemal luźno. Papier dość szybko wysycha, przez co trudno jest malować mokre w mokre. Wysoka gramatura (300g/m2) oraz dość mocna faktura sprawia że papier prawdopodobnie bardzo dobrze się nadaje do suchych technik, ale ja mam dość wodnisty sposób malowania, i niestety, do tego celu się zupełnie nie nadaje. Farba słabo się rozpływa, nie wsiąka, robią się nieładne plamy. Plusem jest to że nie faluje. Ma również drugą stronę gładką, więc dam mu jeszcze szansę, ale raczej jestem na nie. Mam wrażenie, że ten obraz wygląda tak kiepsko właśnie rzez papier… 😉

Na koniec model ‚na żywo’, oraz moje stanowisko pracy 😀

IMG_3965IMG_39673

Akwarela dla początkujących

Jest techniką bardzo wymagającą. Jest trudna, wymaga pewnej ręki, dokładnego planowania, doboru kolorów, ilości wody, rodzaju papieru, nacisku pędzla… Łatwo popełnić błąd, trudno go poprawić. Potrzeba czasu, żeby ją opanować, nawet jeżeli jesteś mistrzem w innej dziedzinie, w rysunku, oleju, akrylu – przy akwareli może okazać się, że nic tak naprawdę nie umiesz.

Postanowiłam nieco przecharakteryzować swój blog. Oczywiście dalej będzie utrzymany w duchu filozoficzno – ekologicznym, ale ponieważ uważam go w pewnym sensie za swoisty obraz mnie, myślę, że za mało w nim tej mojej artystycznej cząstki, wrażliwości i empatii, która jest tak istotną. Nie uważam się za artystę, poziom moich prac odbiega od ideału, mam jednak nadzieję, że publikując tutaj moją ‚drogę malarza’, ze wszystkimi porażkami i sukcesami, uda mi się stworzyć coś w rodzaju przewodnika dla początkujących, przykład, że nie należy się zniechęcać, przejmować niepowodzeniami, tylko – robić swoje.  Najważniejsza jest osobista przyjemność, i nie ma znaczenia, czy zamalujesz kartkę na fioletowo, bo po prostu miałeś ochotę, czy narysujesz pijany wieżowiec bez perspektywy, bo nic cię ona nie obchodzi 😀 Najważniejsza jest energia, którą czujesz w dłoni, trzymając pędzel, i swoista radość, kiedy mieszasz farbę, i to uczucie, nie do nazwania, kiedy mokra farba rozpływa się, wsiąka w papier tworząc nieprzewidywalne wzory. Przy tych wszystkich cudach, kto by się przejmował perspektywą? 😉

 

 

Siać dobro

Wyobraź sobie, że idziesz ulicą. Znajdujesz portfel. Podnosisz go, a tam – wszystko. Dowód, prawo jazdy, karty płatnicze, karta stałego klienta w Tesco. I 1000 zł w gotówce. Co robisz?

Niektórzy pewnie odpowiedzą – oddaję, odsyłam cały portfel wraz z zawartością na adres z dowodu. Ktoś inny pójdzie pod ów adres z nadzieją na nagrodę albo choć dobre słowo. Ktoś inny zabierze pieniądze a resztę odda ze słowami ‚Tak już znalazłem’. A jeszcze ktoś nie odda wcale, tylko obsłuży się gotówką. Ilu ludzi, tyle rozwiązań.

Myślę, że nie pomylę się dużo, jeśli stwierdzę, iż żyjemy w czasach o mocnym zaniku moralności. Jeśli taka sytuacja zdarzyłaby się już naszym rodzicom, bądź dziadkom, prawdopodobieństwo, że portfel wróci do właściciela w stanie nienaruszonym, jest dużo większe niż obecnie. Dziś oddanie go i nieskorzystanie z gotówki jest postrzegane jako frajerstwo. Wiele zachowań zasad dawniej cenionych jest dziś postrzegane jako frajerstwo. Bo zasady nie są już żadną wartością.

W dzisiejszym świecie nie ma wartości. Nie ma już Boga, Honoru, Prawości, Cnoty. Osiągnęliśmy czas, kiedy najwyższą wartością stał się pieniądz. I myślę, że to straszne, bo za pieniądzem idzie cwaniactwo, kombinowanie i brak skrupułów w dążeniu do celu. Bo ludzie kierujący się zasadami, są postrzegani jako frajerzy, bo tacy ludzie zawsze dadzą się wykorzystać i zniszczyć, więc jest ich coraz mniej. Dobrzy, prawi ludzie zawsze będą mieli gorzej w konfrontacji z tymi złymi. Aż w końcu, po kolejnej porażce, sami uczą się kombinowania.

I potem się dziwisz, że ten świat wygląda tak, jak wygląda.

Co możemy zrobić?

Siać dobro.

Mówmy o tym, siejmy w ludziach dobre wartości. W społeczeństwie trzeba ponownie zaszczepić moralność jako coś pozytywnego, sprawić, by ludzie znów uwierzyli, że moralność jest dobra, jest właściwa, że może być powodem do dumy. Kiedyś człowiek bez zasad, bez wartości, był człowiekiem zdegenerowanym, niegodnym szacunku. Dziś stereotyp się zmienił, ludzie zaradni, którzy umieją kombinować są najbardziej poważani, z tego względu, że najłatwiej jest im urządzić się w świecie i żyć dostatnio, na poziomie. I wszelkie inne wartości przestają mieć znaczenie.
W pewnym sensie, wraz z rozwojem społeczeństwa zmienia się również poziom świadomości ludzi – od tego najbardziej egocentrycznego, dziecięcego postrzegania, aż do teraz, kiedy jesteśmy w stanie przyjąć inny punkt widzenia, przyjąć, że nie tylko moje dobro jest najważniejsze, ale i pozostałych ludzi. Wszystko na siebie wpływa – moje szczęście, szczęście innych. Może najwyższy czas zauważyć, że uszczęśliwiając tylko siebie, unieszczęśliwiasz innych, a to , prędzej czy później, doprowadzi do tego, że sam będziesz nieszczęśliwy? Może najwyższy czas rozszerzyć nieco horyzonty, i popatrzeć nieco dalej, niż czubek własnego nosa? Dopiero gdy się rozejrzysz, zobaczysz, ile świata jest poza tobą.
Nie warto być egoistą na dłuższą metę. Jeśli każdy będzie walczył tylko o swoje szczęście, to wszyscy będą nieszczęśliwi.

Jeśli każdy będzie się starał o czyjeś szczęście, to wszyscy będą szczęśliwi.

„Dobro raz zasiane, wróci do ciebie po stokroć”

Image Hosted by ImageShack.us

Prosta radość życia

Prosta radość życia

Gdy Słońce dotyka Twojej skóry. Gdy Wiatr muska Twoje włosy. Kiedy Deszcz pieści twoje uszy, kiedy Cisza przenika całego Ciebie… każdy szept jest muzyką, każdy krok wibracją Wszechświata. Pozwól się dotknąć Słońcu. Poczuj miłość, ukochaj Życie, uwolnij Radość! Pozwól dotknąć się Życiu, poczuj je tak, jak czujesz ciepło słońca. Zamknij oczy – i BĄDŹ.

Malowanie akwarelą

Kilka lat temu spotkałam akwarele. Uczyłam się malować. Uczył mnie pewien Profesor, Artysta z Wielkiej Litery. Poza genialnym poczuciem humoru i genialnym zmysłem artystycznym, nie posiadał on niestety w sobie nic, co pozwoliłoby mi zrozumieć, czym jest malarstwo.
Malowałam sztywno, lękliwie, wciąż obawiając się, że coś może nie wyjść. Mój wymyślony perfekcjonizm doprowadził do tego, że z przerażeniem wycierałam każde krzywe pociągnięcie pędzelka. Brakło mi wiary w siebie i radości z malowania – zagubiła się w szczególikach, poprawkach, i pragnieniu „żeby się podobało”.
Ostatnio jednak postanowiłam się douczyć. Uznałam, że czegoś mi brak, jakiejś ważnej wiedzy, umiejętności, postanowiłam się pouczyć od tych, którzy „to coś” w swoich obrazach mają.  Po kilku technicznych filmach, tekstach, instrukcjach, natrafiłam na film pewnej Pani, która uczyła malować kwiaty. Wypowiedziała magiczne zdanie: „Nie bój się malować – ciesz się malowaniem, przecież to takie ekscytujące!” Nie ważne co wyjdzie, malowanie ma ci sprawiać radość, ciesz się nim, ekscytuj, bo w akwareli nigdy do końca nie wiesz, jak rozpłynie się farba. Próbuj, eksperymentuj, i nie przejmuj się rezultatem – liczy się przyjemność. Paradoksalnie właśnie wtedy otrzymasz najlepsze efekty!
Poniżej pierwszy w moim życiu obrazek (a w sumie dwa), który namalowałam dla siebie, a nie po to, „żeby się komuś podobał”. I uważam, że to było jedno z moich najlepszych doświadczeń w życiu.

 

makowy dyptyk

Czarno – białe

Dziś świat ma dwa kolory. Śnieg zasypuje wszystko, pozbawiając barw. Tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką rolę w naszym życiu odrywa kolor, jak ważny jest dla naszego postrzegania. Wyobraź sobie, że świat już na zawsze pozostanie taki jak dziś – że już zawsze będzie czarno-biały, bez najmniejszego przebłysku jakiegokolwiek innego koloru czy nawet odcienia szarości. Czy potrafiłbyś się odnaleźć w takim świecie? Bez kolorowych świateł na drodze, jedząc tylko czarne warzywa na białych talerzach, ubierając się wiecznie w czarne spodnie i białe koszule. Nieciekawie. Życie w czarno-białym świecie byłoby nudne, smutne, trudne wręcz – bo jak jechać białym samochodem, po białej drodze, na białym śniegu, nie mogąc odróżnić białych ścian budynków od białego nieba, a przy tym zauważyć wyłaniających się z tej bieli białych ludzi…. nawet ludzie byliby jednokolorowi, bez kolorów włosów, oczu, skóry. A może wszystko byłoby czarne – tylko niebo i śnieg byłby biały…

Już samo rozszerzenie takiego świata na spektrum szarości znacznie urozmaiciłoby życie. A cóż dopiero wzbogacenie go  o wszystkie te barwy, które posiadamy w naszych głowach! Prawda, że świat widziany w kolorze jest o wiele bardziej ciekawy?

Dlaczego zatem większość ludzi postrzega wszystkie sprawy jako czarne albo białe, nie dając się przekonać, że może pomiędzy jest jeszcze jakiś kolor?

O zapominaniu

Czasem dopada nas takie okropne, złe samopoczucie. mamy ochotę wtedy położyć się i zasnąć, albo spędzić dzień przed telewizorem, uciekając od tego, co nas dręczy. Ja uciekam w malowanie, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że ucieczka – to nie rozwiązanie.

Eckhart Tolle twierdzi,że w każdym z nas drzemie ukryte poczucie nieszczęścia. Ono odbiera nam siły, męczy nas, torturuje –  poczucie nieszczęścia, które jest niczym więcej, jak nieakceptowaniem rzeczywistości. Rzeczywistość nie spełnia naszych oczekiwań, więc czujemy się zobligowani do tego, by czuć się nieszczęśliwymi. A ponieważ nikt nie chce być nieszczęśliwy, to zamiast próbować rozwiazać swoje problemy, zagłębić się w nie, spróbować zrozumieć rzeczywistość – przecież ona jest taka, jaka jest, nie taka, jak byśmy chcieli, i nigdy taka nie będzie! – zamiast próbować coś zmienić, uciekamy, chcemy zapomnieć.

Zapomnienie ma kolor czerwony.

Unconsciousness

Mgliste przekonania

Dziś – o przekonaniach. W telegraficznym skrócie – przekonania są niesamowicie istotną składową naszej osobowości, warunkują praktycznie wszystkie nasze zachowania i odczucia. Przekonań nabywamy od kogoś, lub kształtujemy je sami, choć to drugie zdarza się raczej rzadko. Przejmując przekonania ‚od kogoś’ czynimy to zazwyczaj mimowolnie, bez udziału świadomości -tak, jak dziecko w procesie wychowawczym przejmuje przekonania od rodziców. Przykładów może być mnóstwo – w kwestiach finansowych,  społecznych, religijnych, lęgną się takie frazy, jak ‚życie jest ciężkie’, ‚życie to nie bajka’, ‚należy oszczędzać każdy grosz’, ‚nigdy nie będę dobrym kierowcą’, ‚nie wolno być egoistą’ – to ostatnie zwłaszcza może być bardzo problematyczne, gdyż skłania do wypierania swoich naturalnych, egoistycznych potrzeb i, w efekcie, prowadzi do cierpienia.

Reasumując, przekonania mogą być dobre, wspierające, lub złe – ograniczające. Największą sztuką samorozwoju jest odkrycie ograniczających przekonań i odwrócenie ich, przekształcenie w przekonania wspierające. Metod zmiany przekonań opracowano mnóstwo –  ja, z własnego doświadczenia mogę polecić jedną, metodę ‚The Work’ K. Byron. Poniżej zamieszczam przykład – bardzo istotny, bardzo budujący przykład przekonania, które w bardzo podstępny sposób zatruwało mi życie. I do niedawna nawet nie zdawałam sobie sprawy z jego niszczącej siły.

Przekonanie: ‚Powinnam chcieć coś robić’ – chodzi o to, że w sytuacji, kiedy mam obowiązek na przykład komuś pomóc, a czuję do tego niechęć, to czuję się źle, bo przecież ‚powinnam chcieć pomagać’. Koncentrujemy się na tym ‚powinnam chcieć’ – to istotne. I odpowiadamy na pytania.

1) Czy jesteś pewien, że ta historia jest prawdziwa?

Nie do końca
2) Czy jesteś absolutnie i w 100% pewien, że to prawda? Czy mogłoby to być nieprawdą?

Nie, raczej nie jest to prawda
3) Czy ta historia wnosi pokój czy stres do Twojego życia?

Raczej stres
4) Czy ta historia pomaga Ci osiągać Twoje długoterminowe cele?

Nie, bo poczucie winy, które stwarzam, przeszkadza we wszystkim, poza tym, odcinam się od swoich prawdziwych potrzeb, uczuć –staram się ich nie zauważać, bo przecież nie powinnam się czuć, tak jak się czuję, tylko tak, jak się ode mnie oczekuje w tej sytuacji
5) W jaki sposób ta historia wpływa na Twoje relacje z innymi?

Ludzie czują sztuczność w moim zachowaniu i odsuwają się ode mnie

Poza tym przez złe samopoczucie na pewno spada moja efektywność
6) W jaki sposób ta historia wpływa na to jak postrzegasz swoja przeszłość i przyszłość?

Przez całe życie będę i byłam przymuszana do jakiegoś zachowania, sposobu myślenia, do zachowywania się w nienaturalny dla mnie sposób
7) W jaki sposób ta historia wpływa na twój stan emocjonalny?

Nienawidzę się za to, że nie czuję się tak, jak powinnam; poczucie winy, nieakceptacja samej siebie
9) Czy ta historia wpływa pozytywnie na twój sposób myślenia?

Powoduje moje niskie poczucie wartości

10) Czy ta historia sprawia, że twoja wydajność spada?

Tak
11) Jakie są inne konsekwencje tej historii?

Wciąż uciekam od samej siebie, nie akceptuję się, wręcz karzę się za swoje odczucia
12) W czyim świecie żyjesz kiedy wierzysz w tą historię? Swoim, drugiej osoby czy osoby trzeciej?

W swoim
13) Kiedy po raz pierwszy uwierzyłeś w tą historię? Kiedy zacząłeś nią żyć?

Odkąd pamiętam

14) Kim byś był bez tej historii?

Byłabym wspaniałą, spójną, zgodną ze sobą osobą

15) Czy masz jakikolwiek inny, bezstresowy powód żeby wierzyć w tą historie? (jak tak to bierzesz ten powód i zaczynasz procedurę od nowa)

Nie

Odwrócenie historii i znalezienie bardziej prawdziwej historii w danym kontekście

1) Odnieś historię do siebie i odzyskaj odpowiedzialność
Nie zawsze będę miała ochotę na to, co powinnam robić. Wolno mi nie chcieć czegoś. Mogę znaleźć wyższą wartość, która pokieruje moimi działaniami, ale nie muszę się zmuszać, żeby się dobrze czuć.

2) Odnieś tą historię do drugiej osoby
To wzięło się stąd, że chciałam spełnić oczekiwania innych ludzi – takich, którzy mieli na mnie ogromny wpływ i kształtowali mój sposób myślenia (rodzice, księża – Kościół)

Wielu ludzi uważa, że powinni się czuć w określony sposób, kiedy coś robią, i źle się czują, kiedy jest inaczej, potępiają się za swoje myśli. Tymczasem można zaakceptować swoje odczucia i myśli, bo są naturalne. Nie należy tylko utożsamiać całkowicie Tychy myśli ze swoim działaniem.

3) Odwróć historię o 180 stopni
Mogę nie chcieć czegoś zrobić, wolno mi czuć niechęć do jakiejś czynności. Wolno mi nie chcieć, bo przecież rzeczywistość czy oczekiwania innych ludzi nie będą dokładnie takie same, jak moje osobiste pragnienia. Mogę pozwolić sobie na ‘niechcenie, a mimo to zrobić to, czego nie chcę, w imię jakiejś wyższej wartości, i to jest w porządku! Mogę czuć się dobrze ze swoim ‘niechceniem’!

4) Odnieś historię do swojego sposobu myślenia

Poprzednie przekonanie było dla mnie niekorzystne,  odrzucałam siebie, bałam się zetknąć z negatywnymi uczuciami, karałam się za to, że czegoś nie chcę, to wszystko budziło we mnie strach, że jestem jakaś, jaka nie powinnam być. Nie akceptowałam siebie. Mogę zaakceptować się taką, jaką jestem, niezależnie od tego, czy myśle dobrze, czy śle, prawidłowo, czy nie.

5) Sprawdź czy istnieje druga strona mechanizmu – Nie

Praca z przekonaniami nie jest łatwa, przynajmniej na początku. Wymaga nieco wysiłku i zaangażowania. Jednak dzięki temu – poświęcając regularnie chwilę czasu na odszukanie tych ograniczających przekonań i  rozpisanie ich na takie 15 pytań, odwrócenie ich i przekucie na przekonania pozytywne, można naprawdę zmienić życie!

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

Chwile ulotne

wszystko jest poezją...

nanibo

"Make art not war"

Ławki uliczne

Prezentujemy ławki uliczne oraz inne meble miejskie

Blog o Malarstwie - techniki i produkty malarskie

Blog o malarstwie - techniki, materiały, informacje

CyberJogin

Każdy przejaw ruchu to emanacja wszechobecnej świadomości której jesteśmy częścią. Czerp wewnętrzną moc u jej źródła.

Życie to gra

Into the wild.

Gdybym dorosła

rzecz o tym jak wziąć odpowiedzialność za swoje życie i zacząć się nim cieszyć

Jb's home

Just another WordPress.com weblog

Nieznane brzegi

Dziennikarstwo i komunikowanie masowe. Opisuje Karol Kostrzewa

Rozwój i Świadomość

There are no ordinary moments...