Category Archives: Świadomość

„Namaluj mi coś”, czyli jak dostać w zęby od artysty

Spotkaliście się kiedyś z tym? Że ludzie z otoczenia, dowiadując się, że malujesz (rzeźbisz, szydełkujesz, projektujesz ogródki czy cobądź), mają gwiazdki w oczach, i z miną Kota w Butach mówią: „Namaluj mi jakiś obraz..”. Albo, co gorzej – „No to musisz mi coś namalować!”

Oczywiście w prezencie. Oczywiście specjalnie dla nich. Oczywiście za darmo. Oczywiście, widząc moją niezbyt przychylną minę, dodają w pośpiechu: „Zastanów się, co byś za to chciała…” Oczywiście, przecież dla mnie to żaden kłopot, przecież marzę, żeby cały świat obdarowywać ślicznymi, kolorowymi, słodkimi akwarelkami od serca, coby ludziom żyło się lepiej, nastroje były lepsze, ludzie szczęśliwsi. Na pewno dzięki moim akwarelkom (czapkom, rękawiczkom, szaliczkom) świat się zmieni. Żaden kłopot.

Otóż, moi kochani, nie. Nóż mi się otwiera w kieszeni, kiedy słyszę „Namaluj mi”. Rzygać się chce, kiedy po raz setny słyszę „To kiedy mi coś namalujesz?”, i mam ochotę na morderstwo, kiedy słyszę „na prezent”.

Ludzie dramatycznie nie doceniają wartości rękodzieła, jakiekolwiek by ono było. Wydaje im się, że to tylko rozrywka – nie widzą pracy, wysiłku, godzin, dni, miesięcy(!) spędzonych na uczeniu się, tysiącu prób i błędów, stosów zużytych kartek, sprutych czapek, wyrzuconych do kosza kolczyków. Widzą śliczną czapeczkę, którą zrobiłaś w wolnej chwili – przecież zrobisz sobie jeszcze 10 takich, daj mi tą jedną… A na cenę właściwie wyliczoną, reagują śmiechem, niedowierzaniem, w końcu obrazą. Na Allegro pełno jest przypadków rękodzieła, sprzedawanego po kosztach, bo inaczej by się nie sprzedało. Smutne to.

Wybaczcie ale nie jestem jarmarcznym handlarzem, sklepem z upominkami, nie maluję walentynek, a już na pewno nie charytatywnie. Powiem nawet, że uznaję swoje malarstwo za sztukę. I że się cenię. I jeśli nie mam ochoty, to nie maluję, ani za pieniądze, ani za nic. Obrazy, i owszem, można kupić, można je dostać w prezencie, jeśli się jest mi bliskim. Ale tylko obrazy, które już są, które powstały faktycznie, z serca, z uczucia. A tak o, na zawołanie? Łatwiej jest mówić, że już nie maluję, niż użerać się po raz kolejny z „Namaluj mi”. Zwłaszcza, że często ciężko jest powiedzieć komuś bliskiemu, że ma ci zapłacić  za obraz,  i że sztuka nie rośnie na drzewach.

Ciekawe, coby było gdybym na prośbę „Namaluj mi”, dała komuś wisielca z krukami wydziobującymi oczy? Hmmm…

 

Reklamy

Siać dobro

Wyobraź sobie, że idziesz ulicą. Znajdujesz portfel. Podnosisz go, a tam – wszystko. Dowód, prawo jazdy, karty płatnicze, karta stałego klienta w Tesco. I 1000 zł w gotówce. Co robisz?

Niektórzy pewnie odpowiedzą – oddaję, odsyłam cały portfel wraz z zawartością na adres z dowodu. Ktoś inny pójdzie pod ów adres z nadzieją na nagrodę albo choć dobre słowo. Ktoś inny zabierze pieniądze a resztę odda ze słowami ‚Tak już znalazłem’. A jeszcze ktoś nie odda wcale, tylko obsłuży się gotówką. Ilu ludzi, tyle rozwiązań.

Myślę, że nie pomylę się dużo, jeśli stwierdzę, iż żyjemy w czasach o mocnym zaniku moralności. Jeśli taka sytuacja zdarzyłaby się już naszym rodzicom, bądź dziadkom, prawdopodobieństwo, że portfel wróci do właściciela w stanie nienaruszonym, jest dużo większe niż obecnie. Dziś oddanie go i nieskorzystanie z gotówki jest postrzegane jako frajerstwo. Wiele zachowań zasad dawniej cenionych jest dziś postrzegane jako frajerstwo. Bo zasady nie są już żadną wartością.

W dzisiejszym świecie nie ma wartości. Nie ma już Boga, Honoru, Prawości, Cnoty. Osiągnęliśmy czas, kiedy najwyższą wartością stał się pieniądz. I myślę, że to straszne, bo za pieniądzem idzie cwaniactwo, kombinowanie i brak skrupułów w dążeniu do celu. Bo ludzie kierujący się zasadami, są postrzegani jako frajerzy, bo tacy ludzie zawsze dadzą się wykorzystać i zniszczyć, więc jest ich coraz mniej. Dobrzy, prawi ludzie zawsze będą mieli gorzej w konfrontacji z tymi złymi. Aż w końcu, po kolejnej porażce, sami uczą się kombinowania.

I potem się dziwisz, że ten świat wygląda tak, jak wygląda.

Co możemy zrobić?

Siać dobro.

Mówmy o tym, siejmy w ludziach dobre wartości. W społeczeństwie trzeba ponownie zaszczepić moralność jako coś pozytywnego, sprawić, by ludzie znów uwierzyli, że moralność jest dobra, jest właściwa, że może być powodem do dumy. Kiedyś człowiek bez zasad, bez wartości, był człowiekiem zdegenerowanym, niegodnym szacunku. Dziś stereotyp się zmienił, ludzie zaradni, którzy umieją kombinować są najbardziej poważani, z tego względu, że najłatwiej jest im urządzić się w świecie i żyć dostatnio, na poziomie. I wszelkie inne wartości przestają mieć znaczenie.
W pewnym sensie, wraz z rozwojem społeczeństwa zmienia się również poziom świadomości ludzi – od tego najbardziej egocentrycznego, dziecięcego postrzegania, aż do teraz, kiedy jesteśmy w stanie przyjąć inny punkt widzenia, przyjąć, że nie tylko moje dobro jest najważniejsze, ale i pozostałych ludzi. Wszystko na siebie wpływa – moje szczęście, szczęście innych. Może najwyższy czas zauważyć, że uszczęśliwiając tylko siebie, unieszczęśliwiasz innych, a to , prędzej czy później, doprowadzi do tego, że sam będziesz nieszczęśliwy? Może najwyższy czas rozszerzyć nieco horyzonty, i popatrzeć nieco dalej, niż czubek własnego nosa? Dopiero gdy się rozejrzysz, zobaczysz, ile świata jest poza tobą.
Nie warto być egoistą na dłuższą metę. Jeśli każdy będzie walczył tylko o swoje szczęście, to wszyscy będą nieszczęśliwi.

Jeśli każdy będzie się starał o czyjeś szczęście, to wszyscy będą szczęśliwi.

„Dobro raz zasiane, wróci do ciebie po stokroć”

Image Hosted by ImageShack.us

Prosta radość życia

Prosta radość życia

Gdy Słońce dotyka Twojej skóry. Gdy Wiatr muska Twoje włosy. Kiedy Deszcz pieści twoje uszy, kiedy Cisza przenika całego Ciebie… każdy szept jest muzyką, każdy krok wibracją Wszechświata. Pozwól się dotknąć Słońcu. Poczuj miłość, ukochaj Życie, uwolnij Radość! Pozwól dotknąć się Życiu, poczuj je tak, jak czujesz ciepło słońca. Zamknij oczy – i BĄDŹ.

Czarno – białe

Dziś świat ma dwa kolory. Śnieg zasypuje wszystko, pozbawiając barw. Tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką rolę w naszym życiu odrywa kolor, jak ważny jest dla naszego postrzegania. Wyobraź sobie, że świat już na zawsze pozostanie taki jak dziś – że już zawsze będzie czarno-biały, bez najmniejszego przebłysku jakiegokolwiek innego koloru czy nawet odcienia szarości. Czy potrafiłbyś się odnaleźć w takim świecie? Bez kolorowych świateł na drodze, jedząc tylko czarne warzywa na białych talerzach, ubierając się wiecznie w czarne spodnie i białe koszule. Nieciekawie. Życie w czarno-białym świecie byłoby nudne, smutne, trudne wręcz – bo jak jechać białym samochodem, po białej drodze, na białym śniegu, nie mogąc odróżnić białych ścian budynków od białego nieba, a przy tym zauważyć wyłaniających się z tej bieli białych ludzi…. nawet ludzie byliby jednokolorowi, bez kolorów włosów, oczu, skóry. A może wszystko byłoby czarne – tylko niebo i śnieg byłby biały…

Już samo rozszerzenie takiego świata na spektrum szarości znacznie urozmaiciłoby życie. A cóż dopiero wzbogacenie go  o wszystkie te barwy, które posiadamy w naszych głowach! Prawda, że świat widziany w kolorze jest o wiele bardziej ciekawy?

Dlaczego zatem większość ludzi postrzega wszystkie sprawy jako czarne albo białe, nie dając się przekonać, że może pomiędzy jest jeszcze jakiś kolor?

O zapominaniu

Czasem dopada nas takie okropne, złe samopoczucie. mamy ochotę wtedy położyć się i zasnąć, albo spędzić dzień przed telewizorem, uciekając od tego, co nas dręczy. Ja uciekam w malowanie, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że ucieczka – to nie rozwiązanie.

Eckhart Tolle twierdzi,że w każdym z nas drzemie ukryte poczucie nieszczęścia. Ono odbiera nam siły, męczy nas, torturuje –  poczucie nieszczęścia, które jest niczym więcej, jak nieakceptowaniem rzeczywistości. Rzeczywistość nie spełnia naszych oczekiwań, więc czujemy się zobligowani do tego, by czuć się nieszczęśliwymi. A ponieważ nikt nie chce być nieszczęśliwy, to zamiast próbować rozwiazać swoje problemy, zagłębić się w nie, spróbować zrozumieć rzeczywistość – przecież ona jest taka, jaka jest, nie taka, jak byśmy chcieli, i nigdy taka nie będzie! – zamiast próbować coś zmienić, uciekamy, chcemy zapomnieć.

Zapomnienie ma kolor czerwony.

Unconsciousness

Mgliste przekonania

Dziś – o przekonaniach. W telegraficznym skrócie – przekonania są niesamowicie istotną składową naszej osobowości, warunkują praktycznie wszystkie nasze zachowania i odczucia. Przekonań nabywamy od kogoś, lub kształtujemy je sami, choć to drugie zdarza się raczej rzadko. Przejmując przekonania ‚od kogoś’ czynimy to zazwyczaj mimowolnie, bez udziału świadomości -tak, jak dziecko w procesie wychowawczym przejmuje przekonania od rodziców. Przykładów może być mnóstwo – w kwestiach finansowych,  społecznych, religijnych, lęgną się takie frazy, jak ‚życie jest ciężkie’, ‚życie to nie bajka’, ‚należy oszczędzać każdy grosz’, ‚nigdy nie będę dobrym kierowcą’, ‚nie wolno być egoistą’ – to ostatnie zwłaszcza może być bardzo problematyczne, gdyż skłania do wypierania swoich naturalnych, egoistycznych potrzeb i, w efekcie, prowadzi do cierpienia.

Reasumując, przekonania mogą być dobre, wspierające, lub złe – ograniczające. Największą sztuką samorozwoju jest odkrycie ograniczających przekonań i odwrócenie ich, przekształcenie w przekonania wspierające. Metod zmiany przekonań opracowano mnóstwo –  ja, z własnego doświadczenia mogę polecić jedną, metodę ‚The Work’ K. Byron. Poniżej zamieszczam przykład – bardzo istotny, bardzo budujący przykład przekonania, które w bardzo podstępny sposób zatruwało mi życie. I do niedawna nawet nie zdawałam sobie sprawy z jego niszczącej siły.

Przekonanie: ‚Powinnam chcieć coś robić’ – chodzi o to, że w sytuacji, kiedy mam obowiązek na przykład komuś pomóc, a czuję do tego niechęć, to czuję się źle, bo przecież ‚powinnam chcieć pomagać’. Koncentrujemy się na tym ‚powinnam chcieć’ – to istotne. I odpowiadamy na pytania.

1) Czy jesteś pewien, że ta historia jest prawdziwa?

Nie do końca
2) Czy jesteś absolutnie i w 100% pewien, że to prawda? Czy mogłoby to być nieprawdą?

Nie, raczej nie jest to prawda
3) Czy ta historia wnosi pokój czy stres do Twojego życia?

Raczej stres
4) Czy ta historia pomaga Ci osiągać Twoje długoterminowe cele?

Nie, bo poczucie winy, które stwarzam, przeszkadza we wszystkim, poza tym, odcinam się od swoich prawdziwych potrzeb, uczuć –staram się ich nie zauważać, bo przecież nie powinnam się czuć, tak jak się czuję, tylko tak, jak się ode mnie oczekuje w tej sytuacji
5) W jaki sposób ta historia wpływa na Twoje relacje z innymi?

Ludzie czują sztuczność w moim zachowaniu i odsuwają się ode mnie

Poza tym przez złe samopoczucie na pewno spada moja efektywność
6) W jaki sposób ta historia wpływa na to jak postrzegasz swoja przeszłość i przyszłość?

Przez całe życie będę i byłam przymuszana do jakiegoś zachowania, sposobu myślenia, do zachowywania się w nienaturalny dla mnie sposób
7) W jaki sposób ta historia wpływa na twój stan emocjonalny?

Nienawidzę się za to, że nie czuję się tak, jak powinnam; poczucie winy, nieakceptacja samej siebie
9) Czy ta historia wpływa pozytywnie na twój sposób myślenia?

Powoduje moje niskie poczucie wartości

10) Czy ta historia sprawia, że twoja wydajność spada?

Tak
11) Jakie są inne konsekwencje tej historii?

Wciąż uciekam od samej siebie, nie akceptuję się, wręcz karzę się za swoje odczucia
12) W czyim świecie żyjesz kiedy wierzysz w tą historię? Swoim, drugiej osoby czy osoby trzeciej?

W swoim
13) Kiedy po raz pierwszy uwierzyłeś w tą historię? Kiedy zacząłeś nią żyć?

Odkąd pamiętam

14) Kim byś był bez tej historii?

Byłabym wspaniałą, spójną, zgodną ze sobą osobą

15) Czy masz jakikolwiek inny, bezstresowy powód żeby wierzyć w tą historie? (jak tak to bierzesz ten powód i zaczynasz procedurę od nowa)

Nie

Odwrócenie historii i znalezienie bardziej prawdziwej historii w danym kontekście

1) Odnieś historię do siebie i odzyskaj odpowiedzialność
Nie zawsze będę miała ochotę na to, co powinnam robić. Wolno mi nie chcieć czegoś. Mogę znaleźć wyższą wartość, która pokieruje moimi działaniami, ale nie muszę się zmuszać, żeby się dobrze czuć.

2) Odnieś tą historię do drugiej osoby
To wzięło się stąd, że chciałam spełnić oczekiwania innych ludzi – takich, którzy mieli na mnie ogromny wpływ i kształtowali mój sposób myślenia (rodzice, księża – Kościół)

Wielu ludzi uważa, że powinni się czuć w określony sposób, kiedy coś robią, i źle się czują, kiedy jest inaczej, potępiają się za swoje myśli. Tymczasem można zaakceptować swoje odczucia i myśli, bo są naturalne. Nie należy tylko utożsamiać całkowicie Tychy myśli ze swoim działaniem.

3) Odwróć historię o 180 stopni
Mogę nie chcieć czegoś zrobić, wolno mi czuć niechęć do jakiejś czynności. Wolno mi nie chcieć, bo przecież rzeczywistość czy oczekiwania innych ludzi nie będą dokładnie takie same, jak moje osobiste pragnienia. Mogę pozwolić sobie na ‘niechcenie, a mimo to zrobić to, czego nie chcę, w imię jakiejś wyższej wartości, i to jest w porządku! Mogę czuć się dobrze ze swoim ‘niechceniem’!

4) Odnieś historię do swojego sposobu myślenia

Poprzednie przekonanie było dla mnie niekorzystne,  odrzucałam siebie, bałam się zetknąć z negatywnymi uczuciami, karałam się za to, że czegoś nie chcę, to wszystko budziło we mnie strach, że jestem jakaś, jaka nie powinnam być. Nie akceptowałam siebie. Mogę zaakceptować się taką, jaką jestem, niezależnie od tego, czy myśle dobrze, czy śle, prawidłowo, czy nie.

5) Sprawdź czy istnieje druga strona mechanizmu – Nie

Praca z przekonaniami nie jest łatwa, przynajmniej na początku. Wymaga nieco wysiłku i zaangażowania. Jednak dzięki temu – poświęcając regularnie chwilę czasu na odszukanie tych ograniczających przekonań i  rozpisanie ich na takie 15 pytań, odwrócenie ich i przekucie na przekonania pozytywne, można naprawdę zmienić życie!

Percepcja przestrzeni

Nasze zmysły są skonstruowane w ten sposób, żeby umiejscowić nas w świecie pełnym obiektów. Widzimy światło odbijające się od powierzchni przedmiotów, słyszymy fale dźwiękowe, emitowane przez obiekty, odbijające się od innych obiektów, dotykamy rozmaitych materialnych rzeczy… Nasz świat składa się z samych przedmiotów, prawda? Ty także jesteś jakimś materialnym obiektem w materialnym świecie. Ale czy ktoś z Was pomyślał kiedyś, że wszystkie takie materialne obiekty muszą być umieszczone w jakiejś przestrzeni? Bez przestrzeni obiekty nie maja prawa istnieć, nie byłyby oddzielnymi obiektami, a jakąś horrendalną całością. W gruncie rzeczy nie widzimy przestrzeni, koncentrując się tylko na tym, co się w niej znajduje. Nie zdajemy sobie sprawę, że tego rodzaju dualność „przestrzeń-obiekt” – jest czymś naturalnym, nie zauważamy drugiego, niematerialnego aspektu rzeczywistości, czyli pustki. Wiedzieliście, że cały świat jest dualny? Światło nie istnieje bez ciemności, dobro nie istniałoby, gdybyśmy nie mogli odnieść go do zła, ciepło nie byłoby tak przyjemne, gdybyśmy nie doświadczali zimna. Pojedyncze obiekty nie mogłyby istnieć bez przestrzeni w której są zawieszone.

Czym zatem jest przestrzeń? Najprościej mówiąc – jest to wszystko to, czego nie ma. Przestrzeni nie można dotknąć, poczuć ani zbadać. Jest pustką. Jeśli jest w niej coś, co możemy nazwać, nie jest to  już przestrzeń, a obiekt, forma; przestrzeń nie jest obiektem, jest nicością, jest pomiędzy wszystkim. Przestrzeń jest niezauważalna, ale tylko dzięki niej możemy postrzegać obiekty.

Idealnym sposobem na zauważenie przestrzeni jest spojrzenie na rozgwieżdżone niebo. Nasze oko będzie widziało je takim, za jakie uważali je starożytni  – jako granatowa płachtę, do której ktoś poprzyklejał złote drobinki. Starożytni nadali tym plamkom nazwy, które i my potrafimy im przyporządkować. Kiedy wychodzisz nocą na zewnątrz i widzisz gwiazdy, co widzisz? Czy tylko plamki na niebie, które umiesz nazwać? A może zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie plamki, tylko gwiazdy, obiekty oddalone o ciebie od miliony lat świetlnych? Gwiazdy zawieszone są w przestrzeni tak ogromnej, że nie jesteśmy w stanie jej ogarnąć umysłem. Przestrzeń jest nieodłączną częścią kosmosu, jest elementem tak samo ważnym jak gwiazdy, planety i czarne dziury.

Tak samo jest ze światem, którego  na co dzień doświadczamy. Stykamy się z obiektami w jakiejś formie, ale odbieramy je jako autonomiczne tylko dzięki temu, że znajdują się w określonej przestrzeni. Możemy w ten sposób zejść jeszcze głębiej –  bo z czego składają się wszystkie rzeczy, jeśli nie z atomów, czyli protonów, elektronów i olbrzymiej pomiędzy nimi przestrzeni? Ten wymiar odległości jest również nieosiągalny dla naszych zmysłów, podobnie jak wymiar kosmosu, ale jest jednakowo ważny. Dowodzi, że cały nasz świat, cała rzeczywistość jest nieustającą grą przestrzeni i obiektów, od najdrobniejszych atomów, komórek, po ogromne ciała niebieskie w kosmosie. I wszędzie, w każdym materialnym elemencie świata, na którym tak się skupiamy, wibruje ta sama, niezmienna przestrzeń.

O percepcji ciąg dalszy

Chciałabym wrócić do interpretacji bodźców przez umysł. Jak wiemy, wszystkie doznania są poddawane obróbce, i do naszej świadomości docierają przez pryzmat naszych myśli i przekonań, zatem możemy uznać, że rzeczywistość, którą widzimy, jest zniekształcona. Jaka jest w takim razie naprawdę? Rzeczywistość, jak sama nazwa wskazuje, powinna być czymś rzeczywistym; fakt, iż ja odbieram ją w zniekształcony sposób sprawia, że nie widzę prawdziwej rzeczywistości, tylko tą wykreowaną przez mój mózg. Czy to nie przerażające? Nie widzę prawdziwego świata, nie wiem, jaki jest. W pewnym sensie to, co uznałam za rzeczywiste, jest tylko w mojej głowie, nie jest stałe, nie jest oczywiste. Na pewnym poziomie to ja kreuję rzeczywistość; ty kreujesz swoją rzeczywistość, i być może obie te rzeczywistości nie mają ze sobą nic wspólnego, ponieważ dla nas obojga są one jednakowo rzeczywiste…  niemniej jednak, fakt istnienia dwóch lub więcej takich rzeczywistych rzeczywistości mógłby być zastanawiający, prawda? Jeśli czytasz te słowa, to znaczy, że ja istnieję w twojej rzeczywistości, ty zaś istniejesz w mojej, ponieważ do ciebie je napisałam. Jeśli rozszerzymy ten fakt na całą ludzkość, pojmiemy iż cały nasz świat składa się z takich małych, własnych rzeczywistości, które wzajemnie się zazębiają, nachodzą, napędzają wielopoziomowo. Złożoność całej takiej struktury jest nie do  pojęcia dla zwykłego, ludzkiego umysłu; a jednak działa.  System ten wciąż się rozwija, rozrasta i napędza, ponieważ te pojedyncze rzeczywistości wciąż się zmieniają, umierają, powstają nowe… Gdzieś w tym wszystkim musi być jakiś cel, sens, wyższa rzeczywistość, która obejmuje swoim zasięgiem te nasze, małe światy, a która, być może, sama jest tylko elementem jakiegoś zazębiającego się łańcucha….

Z drugiej strony, świat jest o wiele bardziej złożony, niż potrafimy to ogarnąć zmysłami. Nie docierają do nas promienie UV czy infradźwięki, nie mamy jednak wątpliwości, że one są, bo dysponujemy technologią która umożliwia ich wykrywanie. Dlaczego zatem kreujemy w naszych głowach świat, który przekracza nasze pojęcie?

Jedyną nasuwającą się odpowiedzią na to pytanie jest fakt, że ta właśnie  kreacja rzeczywistości nie zachodzi na poziomie materialnym, ale jakimś głębszym, duchowym. Dzięki temu możemy ciągle odkrywać, poznawać, rozwijać się, a także dążyć do poznania istoty tego świata z tej zwykłej, codziennej perspektywy. Ów głęboki, ponadmaterialny poziom, niedostępny na co dzień, przejawia się właśnie w owej niemierzalności wszechświata – tak jakby nie był on tylko dla nas, przez nas stworzony, ale miał inny, większy sens, przenikający przez wszystko, co jest. Ten właśnie sens, Duch, kreuje świat przez wszystkie istoty – przez ciebie, mnie, każdego – kreuje milion światów, które tak naprawdę są jednym.

Swoją drogą, chciałabym zobaczyć, jak wyglądałby świat, gdybyśmy widzieli niewidzialne promieniowanie i słyszeli te wszystkie dźwięki nie mieszczące się w naszej skali…

Percepcja, czyli punkt widzenia

Percepcja jest to sposób odbierania i interpretowania wrażeń zmysłowych, wpływający na całokształt postrzeganego przez nas świata. Poprzez doznania zmysłowe widzimy świat w pewien określony sposób. Oczywiście nasze zmysły odbierają znacznie większa ilość bodźców, niż nasz umysł jest w stanie przetworzyć, dlatego podlegają starannej, choć bardzo szybkiej selekcji. Kryteria wyboru bodźców uznanych przez umysł za ważne są istotną częścią osobowości, podobnie jak sposób ich interpretacji.  Każde zarejestrowane doznanie zostaje poddane szczegółowej analizie, a następnie udostępniane świadomości – niestety bardzo często wypaczone przez różne podświadome filtry. Weźmy na przykład taką sytuację:  pan  Wojtek i pan Michał stoją na przystanku, czekając na tramwaj. Pan Wojtek wstał dziś rano uśmiechnięty, żona obudziła go całusem, przyniosła śniadanie do łóżka, jego syn powiedział dziś „tata”. Pan Michał za to zaspał do pracy, pokłócił się z żoną, uderzył głową o szafkę, kiedy wiązał buty. Obaj stoją na przystanku, czekając na ten sam tramwaj, który zaczyna się spóźniać. Co dzieje się w głowach obu panów? No cóż, pan Michał zapewne dostaje już białej gorączki, w duchu wyklinając całą komunikacje miejską, motorniczego i przeklęty budzik, który nie zadzwonił. Pan Wojtek za to czeka cierpliwie, i z zaledwie lekkim niepokojem myśli, że może się spóźnić do pracy. Na tym mniej więcej polega postrzeganie i interpretacja bodźców – w zależności od naszych podświadomych filtrów może nam się bardziej lub mniej podobać dany odcień zieleni dywanu. Dodatkowo twoja percepcja umiejscawia cię pośród wszystkich wydarzeń i odnosi wszystkie bodźce do twojej osoby, odpowiada za poczucie świadomości i oddzielenia od reszty świata.

Interesujący jest fakt, iż każdy człowiek ma odmienne mechanizmy percepcyjne. Sposób funkcjonowania twojego umysłu zależy od środowiska w jakim się wychowałeś. Każdy człowiek został poddany innym metodom wychowawczym, inne czynniki wpływały na rozwój jego osobowości – nawet bliźnięta maja nieco inny sposób postrzegania świata. Trudno zatem oczekiwać, ze wszyscy widzą rzeczywistość  w ten sam sposób, prawda? A jednak, wielu ludzi uważa, iż tylko ich punkt widzenia jest właściwy, najważniejszy, a także, że wszyscy ludzie wiedzą i czują to co oni. Oczywisty błąd, nieprawdaż? Szczytem głupoty jest zakładać, iż wszyscy ludzie postrzegają tak samo, jeśli wiemy, że każdy człowiek jest inną istotą, ale taki właśnie punkt widzenia prowadzi do wielu nieporozumień.

Istnieje możliwość przyjęcia innego punktu percepcji. Najprościej jest po prostu założyć różowe okulary (dosłownie!) i sprawdzić, jak wówczas wygląda świat. Spróbuj zamknąć szczelnie uszy, na przykład wytłumiającymi słuchawkami, załóż kolorowe okulary, wyeliminuj dotyk i rób wszystko przez cały dzień w rękawiczkach; sprawdź, jak wygląda świat w ten sposób.  Jeśli nie będziesz nic słyszał przez jedna godzinę, możesz wyobrazić sobie, jak czuje się osoba głucha. Jeśli założysz na oczy ciemną opaskę i spróbujesz poruszać się po mieszkaniu „tylko na słuch”, zobaczysz, jak czuje się osoba niewidoma. Potrafisz wczuć się w taką sytuację? Dobrze. A czy potrafisz zrozumieć czyjś sposób myślenia, przyjąć punkt widzenia innego człowieka?  Spróbuj, bo to bardzo wartościowe doświadczenie – jak on/ona widzi tą sytuację ze swojej strony? Zrozumienie cudzego punktu widzenia może prowadzić do rozwiązania bardzo wielu konfliktów.

O uciekaniu w marzenia

Gdy byłam dzieckiem, moje życie bardzo mi się nie podobało. Uważałam, że jest nudne, bezbarwne, pozbawione emocji. Dlatego wymyśliłam idealną metodę na ubarwienie mojego życia – mianowicie zaczęłam marzyć. Tworzyłam własnych bohaterów, dopisywałam im niesamowite historie. Uwielbiałam przebywać w tym własnym, wymyślonym świecie – o ileż był ciekawszy od tego prawdziwego! Życie w nim było proste, dokładnie takie jak chciałam. Nie zdarzały się tam żadne wypadki, nie było nieprzewidzianych sytuacji, problemów. Ja w tym świecie byłam taka, jak chciałam – piękna, mądra, popularna. Ta wymyślona ja nie miała nic wspólnego z szarym kopciuchem, za jakiego się po cichu uważałam.

Marzenia i  wyobraźnia były moją siłą i moją dumą. Do dziś z resztą są – wyobraźnia to kreatywność, tak bardzo pożądana w świecie dzisiejszego biznesu 🙂  Ale przez wiele lat robiłam całkiem niewłaściwy użytek ze swojej wyobraźni. Tak bardzo bałam się prawdziwego świata, że wciąż od niego uciekałam. I nie zauważyłam, że życie, w całej swojej wspaniałości, przepływa obok mnie.

Tak samo zachowują się prawie wszyscy ludzie. Każdy z nas ma jakąś metodę ucieczki od rzeczywistości – niektórzy uciekają w pracę, inni w książkę. Chłopcy grają w gry komputerowe, gdzie tak łatwo być bohaterem, być wspaniałym. Niekiedy całe rodziny spędzają czas wolny we wzajemnej nieobecności przed telewizorem. A życie upływa powoli… Az pewnego dnia obudzimy się starzy i zmęczeni, z przykrą świadomością, że życie minęło, i niczego nie dokonałem, spędziłem je bezbarwnie. Przegapiłem swoje życie, pozwalając sobie na ucieczkę, na niezauważanie go. Czy świat polega na tym, żeby jak najszybciej przeżyć życie i tylko czekać na jego koniec?

Możesz powiedzieć, że życie jest okropne. Że ludzie są beznadziejni.  Że wszędzie tylko problemy, że  zdarzają się same nieszczęścia. Że kiedy wracasz do domu, to nie chce ci się myśleć o tych wszystkich zmartwieniach, więc się po prostu wyłączasz. Ale dlaczego nie pomyślisz o tym, że kiedy tak sobie nie myślisz i zajmujesz się czymś innym, to obok ciebie przepływają wszystkie jasne strony świata? Nie zauważasz dorastania własnego dziecka – „och, jak to zleciało! dopiero byleś niemowlęciem, a już jesteś dorosły!” Nie zauważasz tych najpiękniejszych momentów twojego życia – czasy studenckie przemknęły ci koło nosa, umknęła młodość, umknie i emerytura. Dlaczego nie chcesz wyjść życiu naprzeciw? Ono ma tyle barw! Trzeba je tylko zauważyć, i – no właśnie – zaakceptować, razem ze wszystkimi cieniami i blaskami, jakie ze sobą niesie. Tylko wtedy, przy pełniej akceptacji, możesz powiedzieć, że żyjesz pełnia życia. Kiedy jesteś świadom każdej najdrobniejszej czynności, którą wykonujesz, każdej emocji, której doświadczasz. Wówczas możesz powiedzieć, że jesteś pełny.

Tak wspaniale jest uświadomić sobie, że żyję. Że mam jeszcze czas, by cieszyć się życiem. Przestałam uciekać od świata, chcę go obserwować, chłonąć – ze wszystkimi jego wspaniałościami i okropieństwem, z wszystkimi problemami, klęskami, porażkami i nieszczęściami – a także z każdą chwilą szczęścia, miłości, dobrych zdarzeń. Chcę zauważać ludzi, którzy przesuwają się obok mnie – z ich uczuciami, myślami, problemami. Chcę zauważać siebie, z wszystkimi wadami i zaletami, siebie prawdziwą. Chcę wyjść naprzeciw całej mojej mrocznej stronie, poznać ją, zaakceptować. Przestać się bać. Cały czas uczę się siebie –  i chociaż dalej jestem taką samą osobą jak kiedyś, to uświadomiłam sobie, że życie absolutnie nie jest bezbarwne. Że warto je obserwować, nawet jeśli nie zawsze jest to miłe. Dzięki temu wygrywam je – codziennie, w każdym oddechu, w każdej chwili.

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

Chwile ulotne

wszystko jest poezją...

nanibo

"Make art not war"

Ławki uliczne

Prezentujemy ławki uliczne oraz inne meble miejskie

Blog o Malarstwie - techniki i produkty malarskie

Blog o malarstwie - techniki, materiały, informacje

CyberJogin

Każdy przejaw ruchu to emanacja wszechobecnej świadomości której jesteśmy częścią. Czerp wewnętrzną moc u jej źródła.

Życie to gra

Into the wild.

Gdybym dorosła

rzecz o tym jak wziąć odpowiedzialność za swoje życie i zacząć się nim cieszyć

Jb's home

Just another WordPress.com weblog

Nieznane brzegi

Dziennikarstwo i komunikowanie masowe. Opisuje Karol Kostrzewa

Rozwój i Świadomość

There are no ordinary moments...